Relacje, ośle :)
Mam nadzieję, że nikt nie poczuje się obrażony tym zaczepnym tytułem - służy on zwróceniu uwagi. Pozwólcie, że opowiem pewną historię. Kilka lat temu byłem na wakacjach w Egipcie. Zamieszkałem w hotelu, gdzie znajdowało się między innymi kilka sklepów. Niespecjalnie byliśmy zainteresowani ich zawartością, jednak chyba drugiego dnia wydarzyło się coś interesującego. Kiedy przechodziliśmy z restauracji do pokoju grzecznie zaczepił nas około 30-letni Egipcjanin - zapytał czy mówimy po angielsku, skąd jesteśmy, nawiązał rozmowę. Był sympatyczny i uśmiechnięty. Zaprosił nas na herbatę :)
Zgadnij dokąd udaliśmy się na tę herbatę? Tak, do jednego z pobliskich sklepów, oczywiście!
Kiedy już popijaliśmy herbatę nawiązała się rozmowa. My opowiedzieliśmy, że jesteśmy z Polski, że mieszkamy nad morzem, ale nie tak ciepłym jak tutaj. On opowiedział nam o swojej podróży do Europy, pokazał nam zdjęcia - zastanawiałem się, kiedy okaże się, że mamy wspólnych znajomych :)
Naczytałem się nieco książek o wpływaniu na ludzi, więc wiadome było, do czego to wszystko zmierza - ani się obejrzeliśmy, byliśmy kumplami, zostaliśmy napojeni herbatą i nakarmieni ciastkami.
Wyobraź sobie, że NIE ZOSTALIŚMY POPROSZENI O ZAKUP CZEGOKOLWIEK! Był to sklepik z zapachowymi olejkami i eleganckimi naczyniami.
Podczas pobytu w tym hotelu chyba ze cztery razy byliśmy u naszego egipskiego znajomego na herbacie. Człowiek ten był naprawdę sympatyczny. Oczywiście nakupowaliśmy olejków w eleganckich buteleczkach - jedną z nich mam do dzisiaj :) Natomiast kiedy w końcu doszło do prezentacji, właściciel sklepu po prostu zaproponował, byśmy tylko powąchali - bez zobowiązań! Powąchaliśmy więc - to było dłuuugie wąchanie różnych rodzajów olejków. Potem dobór eleganckich buteleczek. I może jeszcze herbaty?
Nakupowaliśmy całkiem sporo buteleczek z olejkami, dla nas, na prezenty - ale nie czuliśmy się do zakupu w żaden sposób przyciśnięci, tym bardziej, że odbyło się rytualne targowanie się o cenę, co tylko zacieśnia relację między stronami.
Finał był taki, że wszyscy są zadowoleni, a cały rytuał odbył się w atmosferze, jaką rzadko kiedy odczuwa się w naszych punktach handlowych.
Dlaczego o tym piszę?
Arabowie są w mojej opinii mistrzami eleganckiego handlu. To, czego u nas uczą trenerzy za ciężkie pieniądze, oni mają we krwi - że najważniejszy nie jest wynik transakcji i parcie do niej za wszelką cenę, ale dobre relacje z ... no właśnie z kim? W tym egipskim sklepie w ogóle nie czułem się jak klient, byłem po prostu znajomym na koleżeńskiej pogawędce przy herbacie. Nie dało się przy tym wyczuć żadnej sztuczności tej relacji - sprzedawca był naprawdę sympatycznym gościem i był w tym, jak się zachowywał autentyczny.
Śmiem twierdzić, że w takich warunkach średnia wysokość sprzedaży w jednej transakcji, jak również ilość transakcji jest w naturalny sposób bardzo wysoka, czego życzę sobie samemu jak również Tobie, drogi czytelniku, jeśli ocierasz się o handel lub marketing.




